Jasne, puste niebo jest rozczarowująco płaskie, chodź piękne w barwie, jak ładne oczy głupawych dziewcząt.
Jednowarstwowe chmury są z kolei płaskie jak tektura, ale gdy ułożą się w różnych miejscach przestrzeni, widnokrąg staje się sceną, a akcja przyspiesza.
Liczy się każda sekunda, bo życia kłębiastych tworów trwają przez krótki moment, a ich natura to wieczne przepełzanie, podpełzanie, czajenie się, wtapianie się i przeobrażenia w coraz to nowe byty, w najcichszej ciszy świata i w najdoskonalszej harmonii.
Na dole jest człowiek, co się gapi i pokazuje paluchem.
Jedyny obserwator, którego mózg robi z tych tworów przetwory. I w dodatku łapie je aparatem fotograficznym. Dziwnie to jest pomyślane, ale chyba mi się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.