środa, 5 sierpnia 2009
woda chlup babie lżej
po drugiej stronie lustra- podwórko, wieczór późny, stoliczek, krzeselka, "personel" konwersuje zacnie, !znienacka! baba okno otwiera i chlust z pierwszego piętra niczym grom z jasnego nieba - kara za grzechy. Zimna woda z wiadra/miski baby, co ostudzić chciala krew mlodą. Toć krew zaskoczona, rozprawia jeszcze glosniej, o babie, o wiadrze, a jakże ACZ reszta wieczoru sponsorowana jest przez niespokojne spojrzenia w stronę babinego okna- bo to wiadomo, czym teraz poleje/rzuci baba? bo mryga, zapalajac to, a to gasząc swiatlo w izbie /latarnia morska-tu jestem, oddziela nas mgla, mgla lat/, ostrzegając, ze jest tam, w norze, czai sie za firanka, slucha,a dziwuje sie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ładna historyjka. Tak formą jak tekstem. Okładka też urocza.. Takie.. "poczytaj mi mamo" i te kotki:)
OdpowiedzUsuńCzy to jeden kotek? Na boga, co to za kotki właściwie?:D
OdpowiedzUsuń