piątek, 25 września 2009

jak lampa stała się artystką wodewilową.

ano, drodzy Państwo lampa. A raczej- abażur.
Niby nic. Stoi na trzonku, taka jej dola, nie mówi nic.
Az tu nagle! Jakże nie zacznie łypać żaróweczką, kusić frędzelkami: "ach zrób mi zdjęcie, zrób mi!", i nade wszystko mieć wszem i wobec w bezczelny sposób cos w sobie- cos barokowego, cos.. boudoir, nie wiem, może rokokoko puszcza oko?



zdjęcie w miniaturce pokazane osobie oiektywnej trzeźwo mylącej: natychmiastowy werdykt: "O CYCKI!"

1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.