bylo.
najpierw ciemnosc, potem granatowosc prawie czarnosć, potem niebieskosc prawie granatowosc, az nagle- klęby mgly i dezorientacja. zaraz potem wzeszlo slońce i zawial wiatr. O 7:20 mozna bylo podziwac najpiekniejszą dzielnicę w warszawie zalaną pomarańczowym swiatlem i zmrożoną na metaliczny blękit. Czy ktos podziwial?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.