usiądź. odetchnij. rozejrzyj się. och, nie daj boże inspirujące miejsce? jest na to sposób. ochłoń.
teraz
weź szklankę wody. przypatrz się formie, jaką ciecz przybiera za szkłem.
spozieraj przez nią jednym okiem. spozieraj nań z góry, od dołu. zauważ jej migotliwe refleksy.
meeega, co?
teraz
napij się wody.
czujesz, jak spływa w dół przełyku?
kojące, prawda?
powtórz czynność.
i co, nadal czujesz, że masz w sobie chaos, by narodzić tańczącą gwiazdę?
nadal pragniesz pisać, płodzić, tworzyć, cudować?
Jeśli nie, gratulacje.
Jeśli tak, przyczyny mogą być następujące:
- źle wykonywałeś ćwiczenie lub nie zrozumiałeś jego przesłania.
- jesteś nieskromny/ nieświadomy swej nędzy/niedouczony megaloman z ciebie jest.
- to nie była woda.
........
* ćwiczenie świetnie się sprawdza również w innych dziedzinach sztuki
.............
w ramach ćwiczeń stylistycznych można zrobić wersję dla prozaików, dramaturgów, filozofów (analitycznych i nie) oraz naukowców, zarówno humanistów jak i ścisłych.
OdpowiedzUsuńto ostatnie jest największym chyba wyzwaniem...
hahaha, można by rozrysować wektory sił działających na twórcę.
OdpowiedzUsuń